środa, 8 grudnia 2010

Bezsilność i niesprawiedliwość...

Czasem wspaniały dzień urywa nagle jedna wiadomość...
Niesprawiedliwa, krzywdząca, taka, przeciw której nie da rady postawić żadnego argumentu. Bezsilność to uczucie najgorsze na świecie. Paraliżujące, uwłaczające i pozbawiające wiary w siebie.
Mnie dziś coś takiego właśnie spotkało. Nie mogę mieć do nikogo pretensji, wielu ludzi chciało dobrze, wielu ludzi jest mi życzliwych i też teraz jest im ciężko. Ale to już nic nie zmieni. Ktoś podjął decyzję według swoich interesów i miar i tyle... A że jest to dla mnie decyzja bardzo krzywdząca.... cóż, nikt nie obiecywał, że zawsze będzie miło i przyjemnie.
Trzeba się pozbierać, okrzepnąć, otrzepać się ze złych emocji i przeć dalej naprzód. Tak pewnie powiedziałby mój Tato. Pewnie jutro, pojutrze wstanę rano silniejsza.
A dziś się zwinę w kuleczkę pod kocem i poudaję, że mnie nie ma...

6 komentarzy:

Patti pisze...

Tak mi przykro że spotkało Cię coś takiego. Ciężko jest się otrząsnąć z takich doświadczeń. szczególnie jeśli ktoś jest niesprawiedliwy, źle oceni sytuację . Ale tak jak piszesz życie jeszcze nie raz nam da kopniaka w tyłek, najczęściej z takich poturbowań wychodzimy mocniejsi, silniejsi........a wiem że Twój Tato czuwa nad Toba i nie pozwoli Ci długo sie zasmucać ;)))))))
Ściskam Cię mocno Patti

wiosanka pisze...

Dziękuję Patti! :-)
Dziś już mi dużo lepiej :-)
Nic nie dzieje się bez przyczyny więc skupię się lepiej na obmyślaniu przyszłości niż na opłakiwaniu utraconych szans :-)
Ściskam Cię bardzo mocno!

dompodsosnami pisze...

Kochana - mam nadzieję, że już jest lepiej, że już nie ma w Tobie takiego wielkiego żalu, tylko troszeńkę mniejszy. :( Ściskam i buziaki przesyłam!

wiosanka pisze...

Tak jak mówisz, Depesiu, troszkę mniejszy :-)
Ech, szkoda mi wspaniałej, niepowtarzalnej szansy ale co tam, może los szykuje już mi coś jeszcze lepszego? :-)

multanka pisze...

wiosanka, musi być lepiej! trzymam kciuki żeby takich dni było jak najmniej ...
buziale!
Asia

wiosanka pisze...

Dzięki Asiu! :-)
Na szczęście jest ich niewiele.
A o tym zawodzie staram się już nie pamiętać! Optymiści żyją dłużej! ;-)

Pozdrawiam!