czwartek, 10 lutego 2011

List do Taty


Tato...
Dziś mija rok...
Odkąd Ciebie już z nami nie ma.
Cały rok, zima, wiosna, lato, jesień...
Rok temu nie wyobrażałam sobie, że można bez Ciebie żyć, a jednak można. Inaczej już, z pewnym cieniem na sercu, brakiem, pustką. Ale żyjemy, nawet cieszymy się i śmiejemy głośno i jest to dla mnie cały czas w pewnym sensie niesprawiedliwe...
Pawcio kilka razy w ciągu tego roku miał chwile wielkiej tęsknoty za Tobą i łez, wiesz? Wiesz... Płakałam razem z nim.
Dwa mleczaki już mu wypadły, wiesz? Wiesz... ;-) I chyba się zakochał w Hani z seścio, wiesz? Wiesz ;-)

W ogrodzie bardzo się z Mamą starałyśmy, i nie gniewaj się za tą włókninę, tak będzie lepiej ;-) Twoje róże pięknie zakwitły, goździki brodate też, i lilie i piwonie. I warzywniak nadal pełni swoją funkcję i będzie pełnił! Paweł nie odpuści, za bardzo w nim zasiałeś ogrodniczą żyłkę ;-) I bardzo się z tego cieszę, że on wie, że pamięta, że wspomina...
Tomek też Cię poznaje na zdjęciach, a może po prostu nie chce być gorszy od Pawła ;-) To by było w jego stylu ;-) Szkoda, że nie było Wam dane lepiej się poznać. Ale dobrze go przejrzałeś, to zbój! Ale kochany :-)

I Tatuś! Blondynką jestem! Ciekawe, co byś powiedział, gdybym mogła Cię usłyszeć...
Często chciałabym móc Cię usłyszeć. Bo choć dużo rozmawiamy, to brakuje mi Twojego głosu, Twoich rad, mądrości, przytulenia. Moja intuicja nie jest taka mądra i doświadczona jak Ty, niestety ;-)

Tęsknię bardzo! I kocham Cię, wiesz? Wiesz...

4 komentarze:

kajka pisze...

WIE....
Popłakałam się Aniu.
Przytulam....

Balbina pisze...

moja Mama nie żyje już 17 lat a też z nią rozmawiam. Przytulam ciepło

dompodsosnami pisze...

Mogę Cię tylko przytulić i powiedzieć, że nie jesteś sama...

tulipanka pisze...

I ja się wzruszyłam i poryczałam... Pięknie to napisałaś...