poniedziałek, 21 lutego 2011

Piknie było, ale się skończyło ;-) Hej!

No i wrócili my do domu, niestety ;-)
Piknie było! Jazda na nartach jest super! Nie wiem, czy nie lepsza od surfingu... Nie wiem, muszę się zastanowić ;-)




Tomaszek zdobywał szczyty z mamusią

 A Pawcio z ukochanym instruktorem :-)

A czasem i samodzielnie ;-)

Ale nie samymi nartami dzieciaki żyją ;-) Są przecież sanki


pontony ;-)

skutery ;-)
 

no i najważniejsze... piłkarzyki!!! :-)

Zdobywaliśmy Zakopane

Gubałówkę

I Giewont oczywiście :-) No, prawie ;-)


W Krakowie Pawcio ciągle mówił, że nigdzie nie widzi tego WAWLA :-) Ale jakoś trafiliśmy ;-)

A tu zdobywcy Dzwonu Zygmunta ;-)

 I Smoki trzy :-)


Ech, przygód pełno, piknie było, ale się skończyło :-)

7 komentarzy:

kajka pisze...

Aniu super odpoczynek. Widzę, że te pontony to najlepsze dla cioci Kajki, hahaha.
Buźka i zdrowieć szybciutko!

Gosze pisze...

Wiosanka, cudne wakacje zimowe. Sama na tych pontonach bym pośmigała :) a do Krakowa... ech jak ja już dawno tam nie byłam.
P.S. A Twoja czapa-pierwsza klasa!!!
Pozdrawiam ciepło

wiosanka pisze...

Kajko! Na nartach sobie krzywdy nie zrobiłam, choć zaczynałam od zera, wręcz przeciwnie - zakochałam się w nich, a na pontonie jak zjechałam z górki tak ciuchy do prania a ja do masażu i od razu na grzane wino ;-) Pontony to ja będę omijała duuużym łukiem ;-)
Ale na sankach możemy razem zjechać :-)

Tomcio dziś śpi cały dzień, z przerwą na jedzenie i antybiotyk. Mam nadzieję, że jutro już będzie lepiej :-)

wiosanka pisze...

Gosze, dzięki!
Czapa to prezent od męża :-) Stwierdził, że jestem już w takim wieku, że powinnam się strojem odmładzać, haha :-)

dompodsosnami pisze...

Ha, piekne wakacje! Mnie sie przypomniał od razu nasz pobyt w Alpach kilka lat temu, było naprawde pieknie!
Kochana, dziękuję Ci za notesik - jest absolutnie piękny i zasługuje, żeby mu sesję zrobić i opisać, co też na pewno w najbliższym czasie uczynię! Buziaki!!!

Anonimowy pisze...

Wiosenko blog obserwuje od dawna i bardzo mi się dobrze czyta, przywołuje wspomnienia kiedy moi chłopcy byli w tym wieku co Twoi, szkoda czas galopuje jak szalony. Ja też miałam podobne klimaty w Szczyrku z ukochaną wnuczką, ona na nartach jeździ drugi sezon i już w tym roku były trudniejsze szlaki. Powiem w tajemnicy jeśli w przyszłym roku znów tam pojadę to też spróbuję tego sportu do czego namawia mnie Jula, a instruktor powiedział, że to można zacząć w każdym wieku.
Fajnych masz chłopaków.
Pozdrawiam Jagoda51

wiosanka pisze...

Jagoda,
bardzo mi miło, że do mnie zaglądasz i że Ci się tu podoba :-)
A co do nart, z podziwem patrzyłam na pana zdecydowania pełnoletniego ;-) po 60, który razem ze mną uczył się jeździć najpierw na oślej łączce, a kilka dni później zjeżdżał już z poważnych górek i radził sobie jak młodzik. Z tego wynika, że uczyć się jazdy na nartach można na prawdę w każdym wieku.
Zatem - miłego szusowania w przyszłym sezonie! ;-)

I mam nadzieję, że jeszcze się tu u mnie odezwiesz :-)

Pozdrawiam!!