czwartek, 3 marca 2011

Dziecięce zawieszki, problem logopedyczny i dwa smutki

Wieczór bez wycinania i klejenia wieczorem straconym ;-)
Popełniłam kolejne dwie zawieszki. Tym razem dla małych dzieci naszych przyjaciół. Chłopiec i dziewczynka mieszkają razem i pomyślałam, że może zechcieliby jakoś zaakcentować swoje terytoria ;-)








Pragnę zauważyć i zaakcentować, że ślady stópek na zawieszce chłopięcej są 3D! ;-)
Ostatnim akcentem przy ozdabianiu zawieszek był brokat - ukochane medium mojego Pawełka i głównie z myślą o nim ten brokat zastosowałam :-)
A biedak zasnął dziś wymęczony okrutnie, bo po przedszkolu zafundowałam mu wycieczkę nad morze do portu, gdzie wyszalał się z bratem na plaży aż miło było patrzeć :-) A zaraz po powrocie do domu pół godzinne ćwiczenia z logopedii. Pawcio ma problem z wymawianiem "sz", "cz" i "rz". Wymawia je jako "s", "c" i "z". A ćwiczenia logopedyczne są trudne i nudne niestety... No i pół godziny raz w tygodniu z logopedą w przedszkolu to zdecydowania za mało.

A te dwa smuteczki?
Odeszła od nas dziś Pani Irena Kwiatkowska. I tak mi się smutno zrobiło... Bo znowu coś się kończy... Bo takiej drugiej Pani Ireny nie ma i już nie będzie! Ale za to bardzo sympatyczną myśl znalazłam dziś gdzieś w sieci - Ale mają dziś Tam na Górze wesoło z Panią Ireną! :-)

I Adam Małysz już skakać nie będzie... Musiało to kiedyś nastąpić, ale znowu - coś się kończy, świat idzie dalej i tego nie zauważa, a czegoś dla nas ważnego już nie będzie...
Czasami wydaje mi się, że bardzo nie lubię zmian!
Ale tylko czasami ;-)

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Wiosenko coraz piękniejsze te Twoje prace.
Mnie też jest smutno, że Pani Irenki nie ma wśród nas. Miałam to wielkie szczęście znać Ją osobiście mieszkałyśmy przez 20 lat w sąsiadujących kamiennicach.
Często spotykałyśmy się w sklepie na poczcie czasami wczesnym rankiem w kościele, była bardzo religijną osobą i zawsze dzień rozpoczynała od Mszy.
Pewnie mało kto wie, że przez całe lata opiekowała się osobiście swoim ciężko chorym mężem. Była szalenie miłą skromną osobą i zawsze latem chodziła w bereciku z antenką. Parę razy pomagałam Jej zanieść zakupy pod dom, dlatego pozwoliłam sobie napisać Pani Irenka bo większość z okolicznych mieszkańców tak mówiła.
Smutno mi Boże.

Jagoda51

kajka pisze...

Pani Aniu, Pani coraz to piękniesze rzeczy robi!!!
Ah, smutki, tak.., czasami są i nic na to nie poradzimy. Trzeba po prostu to przeżyć.

dompodsosnami pisze...

Ale za to jak Pani Bielicka i Pani Ćwiklińska się cieszą tam...
Mnie smutno, ale co zrobić...
I za Małyszem będę tęsknić, za okrzykami w domu "Leć, Adasiu! Leć!!!", kiedy skakał. To cudowny skromny człowiek, który tak wiele osiągnął ciężką pracą.
Szkoda Pani Ireny i szkoda Adasia. :(
Ale prace robisz rzeczywiście coraz piękniejsze - super!! :D

wiosanka pisze...

Dziękuję dziewczyny :-)

Jagoda, miałaś szczęście, że mogłaś Ją poznać osobiście :-)

Jaka u Was dziś pogoda? U nas się popsuło, mży, wieje, jest szaro i zimno. Szykuje nam się dzień domowy :-)
Buziaki!!

jolek pisze...

Piękne prace. Chętnie będę zaglądać do Ciebie częściej:)

wiosanka pisze...

Witaj jolek! :-)
Bardzo mi miło, dziękuję!
No i zapraszam oczywiście!! :-)