środa, 4 maja 2011

Rozpoczęcie sezonu kajakowego

W ten weekend majowy rozpoczęliśmy sezon kajakowy :-) Spływem rodzinnym, z dzieciakami, i choć inne maluszki zostały w ośrodku z opiekunami, nasze chłopaki dzielnie przepłynęli całą trasę, której pokonanie zajęło nam 6 godzin :-) Paweł nawet co nieco wiosłował, Tomek też wyrywał mi wiosło z rąk żeby udowodnić, że on też potrafi :-) Trasa nie była taka do końca weekendowa, dużo powalonych drzew, kilka wodospadzików, było i przenoszenie i chowanie w kajaku. Atrakcji nie zabrakło :-) A z synków jesteśmy naprawdę dumni :-)





Mieliśmy okazję podziwiać dzieła bobrów :-)

A plac zabaw w ośrodku był oczywiście ogromną atrakcją :-)
 


Tu jeszcze nasze smyki podczas ukochanej ogrodowej czynności - podlewania! :-)


Śnieg u nas dziś na szczęście nie pada ;-) Ale 5 stopni to nie jest fajna temperatura. Wiosno wróć! :-)

4 komentarze:

kajka pisze...

Aniu piękne! Tylko, dlaczego dorośli nie mają na sobie kamizelki? Przecież tu nie chodzi tylko o to czy ktoś pływać umie. A do tego trzeba przykład Chłopcom dawać. Potem jak samy wyruszą na taka wyprawę, też już nie będą zakładać kamizelki. Czy będziesz spokojna w domu wiedząc, że nie zakładają kamizelki?
A tak, od małego im się wpaja, że bez kamizelki nie ma zabawy i, że przepisy są po to aby ich szanować, a nie omijać.
No napisałam, a teraz możesz mi odpisać, że nie moja sprawa i się nie obrażę, tylko wiec, że jak bedom znowu takie fotki, to ja znowu skomentuje.

wiosanka pisze...

Kajuś :-)
Nic takiego Ci nie napiszę :-)
Oczywiście masz rację :-)Na swoją obronę mam tylko to, że naprawdę wszystkie dzieci, te nastoletnie też miały na sobie kamizelki. Ci dorośli, którzy nie czuli się pewnie, też je założyli. Na tym spływie było nas 26 osób :-) Ale nie pokazuję tu zdjęć innych osób, bo nie wiem, czy by sobie tego życzyli.
Ja nie zakładałam kapoka, bo bym się z Tomkiem wtedy w jednej dziurze nie zmieściła ;-)
Dzieciaki naprawdę mają dobry przykład na każdym naszym spływie i w ogóle nie mają żadnych wątpliwości, że kamizelki trzeba mieć.
A ta rzeka - Brda, na tym odcinku, którym płynęliśmy w najgłębszym miejscu sięgała do połowy uda :-)

Buziaki i nie krzycz tak na mnie ;-)

Dorota pisze...

Wow, świetna przygoda dla dzieci :) Zapewne wrócili do domu pełni wrażeń.
Zazdroszczę fantastycznie spędzonego weekendu :)
U nas niestety wczoraj sypał śnieg i pokrzyżował plany...
Pozdrawiam cieplutko!

jolek pisze...

No to mieliście cudny czas w pięknych okolicznościach przyrody. Ja sama za kajakami zbytnio nie przepadam, to ze względu na mały strach przed wodą, ale zawsze podziwiam kajakarzy śmigających po Odrze. Chociaż ona w żaden sposób nie może się równać do Waszych krajobrazów:)