środa, 24 sierpnia 2011

Bornholm 2011

Wróciłam z RAJU. Raju dla rowerzystów, raju dla miłośników dzikiej przyrody, spokoju, niespiesznego trybu życia, z szacunkiem dla morza. Byłam na Bornholmie na corocznym bornholmskim rowerowym rajdzie. I w tym roku przejechałam cały dystans wkoło wyspy - łącznie 125 km jednego dnia. Rowerem :-) Po górkach :-) Chwalę się i puchnę z dumy bo nadal jest to dla mnie niesamowite i nawet siedzenie już mnie trochę mniej boli ;-)
Zdjęć z samego rajdu jeszcze nie mam, bo w czasie wyścigu nie woziłam aparatu, będę je miała za parę dni.
A teraz kilka obrazków z RAJU. Ja tam chcę mieszkać na emeryturze ;-)













4 komentarze:

kajka pisze...

Aniuuuu, gratuluję sprawności!!!!! To niesamowite, że tyle km w jednym dniu jesteś w stanie przejechać! A ja mam problem aby wytrzymać do końca dnia bez większego bólu pleców. :-(
Widoki piękne! Zazdroszcze Ci takiej wycieczki! Buźka!

Gosze pisze...

No Kochana 125km to powinnam lecieć do Ciebie i masaż stóp robić :) gratulacje!!!!

A o Bornholmie słyszałam, że piękny i podobno plaże nawet mają cudne :) piękne zdjęcia, jadę na emeryturę z Tobą :)

wiosanka pisze...

Dzięki dziewczyny! :-)
Bornholm jest przecudny! Zwłaszcza jego północne wybrzeże. Jechałam rowerem po ścieżce położonej nad brzegiem morza. Było cuuudnie! :-)

Ale organizm jest tak wycieńczony po takiej trasie, że szkoda gadać :-) Nie trenowany organizm oczywiście :-)

dompodsosnami pisze...

O matko złota, 125 km w JEDEN DZIEŃ??? Jak Ty dałaś radę?! Od dziś będę żyła w głębokim podziwie dla Ciebie, słowo!
A co do północnych klimatów - zajrzyj na blog Agduś, na pewno będzie Ci się podobało! Buziaki! :D
http://agdusie.wordpress.com/