poniedziałek, 28 listopada 2011

Terapia kolorem

Niewesoło mi ostatnio. Nawet urodzone optymistki czasem nie dają rady. Rzeczy nie układają się tak, jak bym chciała, w dodatku wieje, jest zimno i perspektyw na poprawę nie ma żadnych...
Ale żeby jednak nie dać się tak do końca zawładnąć tym kiepskim nastrojom zafundowałam sobie terapię kolorem. Zrobiłam kalendarz na przyszły rok dla siebie. W kolorach tak jaskrawych, że nie da się przy nich smucić. Z mojej ukochanej kolekcji Elise Rebel, z małymi dodatkami z kolekcji Dreamer.

Na wewnętrznej stronie okładki zrobiłam kieszonkę na ewentualnie plątające się małe karteczki, zakładka do książki pełni tu rolę prezentacyjną ;-)

Ta tasiemka z firanką tak mnie rozbawiła, że choć nie lubię takich gadżetów, nie mogłam się oprzeć chęci użycia choć kawałeczka :-)
Mój osobisty kalendarz zgłaszam do 17 wyzwania na scrapkach - "Z KIESZONKĄ".

9 komentarzy:

moemagda pisze...

Na mnie Twoja terapia też działa - jest cudny :)
Pozdrawiam M.

Karmeleiro pisze...

Terapia kolorem skutkuje! Świetny, energetyczny notes.

trzydziestolatka pisze...

chyba też przydałaby mi się taka terapia.Na dworze pochmurno,dzieci kaszlą...........żyć nie umierać:/

Dorota pisze...

Kalendarz na widok, którego od razu robi się weselej. Świetnie Ci wyszedł!!!
Głowa do góry! Smutki miną, wszystko dobrze się ułoży :) :*

dompodsosnami pisze...

Ha - będzie dobrze, przecież wiesz! Wiatrzysko pójdzie sobie precz, a dobry nastrój wróci, także za sprawą pięknego kalendarza. Buziaki!!!

kajka pisze...

Anetka ma rację jak zawsze! Buziaki Aniusia! p.s. Czy dla Chlopaków dotarł prezent? :-O

KOLOROWY ptak pisze...

cudowna praca!!! piękna kolorystyka i detale :)

Guriana pisze...

z takim kalendarzem musi być tylko lepiej:))

Magda(i)Lena pisze...

Ależ energetczne kolory! Świetna praca!